Sagi „bata” ciąg dalszy

– strajk w Skandynawii i amerykański absurd-

Nie milkną dyskusje odnośnie kwestii zabronienia czy pozostawienia bata w rękach jeźdźców podczas rozgrywania gonitw. Zarówno oponenci, jak i zwolennicy używania bata, prześcigają się w argumentacjach za i przeciw. Europę w kwestii zakazu używania bata reprezentuje Norwegia, a od 1 stycznia bieżącego roku cała Skandynawia. Wprowadzony został przepis zakazujący jazdy z batem w gonitwach płaskich na koniach 3-letnich i starszych. Na koniach 2-letnich oraz w gonitwach płotowych i przeszkodowych jeźdźcy mają prawo dosiadać koni z batem. Użycie jego jest dozwolone wyłącznie w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa. Dodatkowo jeźdźcy nie mogą przekładać wodzy, aby nie imitować uderzeń w szyję konia. Wielkim przeciwnikiem tej regulacji jest dżokej Per-Anders Graberg. Cały czas podtrzymuje, i trudno się z nim nie zgodzić, że tylko odpowiednio wyszkoleni jeźdźcy potrafią odpowiednio używać tę pomoc. Natomiast sędziowie, w oparciu o prawidłowe przepisy i posiadane doświadczenie będą mogli ocenić zasadność użycia bata. Niestety życie przynosi przykłady, kiedy brak bata w połączeniu z niezbyt precyzyjnymi regulacjami staje się nie tylko kwestią zagrożenia życia, ale prowadzi również do błędnych decyzji sędziów.

16 kwietnia br. na torze w Klampenborg (Dania) Carlos Lopez, który dosiadał konia Bolivar Roads (IRE) został przesunięty z I-go miejsca na II-gie link. W opinii sędziów technika używania wodzy (szerokie zamachy rękoma – podbieranie wodzy) na finiszu przez Lopeza nosiła znamiona uderzania dosiadanego konia w szyję, jak również spowodowała, że przeszkadzał drugiemu koniowi podczas bezpośredniej walki. Decyzja sędziów o przesunięciu wywołała burzę nie tylko w środowisku wyścigowym, ale również wśród graczy. Interpretacja zapisu

„Podczas gonitwy jeździec musi jechać tak, żeby trzymał obydwie ręce na grzywie i szyi konia”

, jakoby jeździec nie miał prawa jechać z szeroko trzymanymi wodzami, a następnie możliwość kwalifikacji tego czynu jako przeszkadzanie, prowadzące do przesunięcia spowodowała, że część skandynawskich jeźdźców zapowiedziała bojkot nadchodzących wyścigów w Bro Park i Jagerso. Skandynawska Komisja Wyścigowa w związku z zaistniałą sytuacją szybko zmieniła istniejący zapis na 

„Podczas gonitwy jeździec powinien jechać, trzymając wodze oburącz.”

Czy to pomoże? Śmiem wątpić. Zabieranie jeźdźcom bata i tworzenie przepisów zastępczych wywoła zapewne kolejne problemy.

Z kolei do absurdu urosła kwestia bata w USA. Tor Monmouth Park, który szczycił się tym, że jako pierwszy w Ameryce wprowadził bezwzględny zakaz używania bata w gonitwie (oprócz kwestii bezpieczeństwa) najpierw „przewiózł się” na bojkocie jeźdźców i odmowie jazd przez m.in. utytułowanego Joe Bravo. Ten ostatecznie wyprowadził się do Kalifornii. Następnie na początku lipca 2021 przyłapano jeźdźca Tomasa Mejia na używaniu „elektrycznego impulsatora” (buzzer). Z kolei 17 lipca 2021 roku podczas jednej z najważniejszych gonitw – Haskell Stakes (Gr1) – doszło do wypadku, kiedy Hot Rod Charlie (USA) doprowadził do upadku konia Midnight Bourbon (USA). video

Dosiadający Hot Rod Charlie Flavian Prat otrzymał siedmiodniowy zakaz dosiadania konia za doprowadzenie do niebezpiecznej sytuacji. W opinii jeźdźca oraz komentatorów do wypadku by nie doszło, jeśli Prat mógłby wcześniej przełożyć bat do lewej ręki i użyć go w jakikolwiek sposób. Wysokie kary (pięciodniowy zakaz dosiadania koni przy pierwszym naruszeniu przepisu) wystarczająco odstraszyły jeźdźców od nadużywania i ….. używania bata (!!).

I teraz dochodzi do kuriozalnej sytuacji – 7 maja br. rozpoczyna się ponownie sezon w Monmouth Park. Oczywiście obowiązuje zakaz używania bata. Ale 1 lipca wchodzą w życie przepisy federalne dotyczące Integralności i Bezpieczeństwa Wyścigów Konnych, zezwalające dżokejom na użycie bata w wyścigu sześć razy i nie więcej niż dwa razy z rzędu. Dyrekcja toru Monmouth Park zwróciła się tym razem do stanowej Komisji Wyścigowej New Jersey o zezwolenie na stosowanie nowych przepisów już od pierwszego dnia wyścigowego, by nie czekać dwa miesiące na ich wprowadzenie.

Jak podaje Komisja Wyścigowa, może być problem z wcześniejszym wprowadzeniem nowych zasad ze względu na kwestie formalne – czas na rozpatrzenie wniosku, zwołanie Komisji etc. Zamiast tego Monmouth Park może uzyskać pozwolenie na zastosowanie “house rule” (zasady domowej/własnej). Minusem tego jest fakt, że zasada „house rule” nie jest możliwa do egzekwowania przez zawodowych sędziów zatrudnionych przez Komisję Wyścigową New Jersey. Jedynie miejscowi sędziowie mogliby próbować ją stosować, ale ewentualne kary miałyby zastosowanie jedynie na torze Monmouth Park.

Cóż, czekamy co przyniesie dalej życie.

J. Kasprzak

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.