Komisja Techniczna i Odwoławcza (przepisy, a życie)

Przed nami kolejny sezon wyścigowy w Polsce, tym samym czas poruszyć kwestię najważniejszych osób i ich funkcji, bez których wyścigi nie miałyby prawa (i sensu) być przeprowadzane. Są to sędziowie wyścigowi wchodzący w skład komisji technicznych (KT, powoływanych dla każdego toru) oraz Komisji Odwoławczej (KO). Specjalnie wymieniam obydwa składy razem, ponieważ oba składają się z osób posiadających te same uprawnienia. Ich przydział jest jednak uzależniony od decyzji Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych (PKWK), który zarządzeniem określa kto personalnie będzie wchodził w skład danej Komisji. Rada PKWK wnioskuje do Prezesa o powołanie sędziów wyścigowych. Na początku należy wyraźnie zaznaczyć, że według przepisów Ustawy o wyścigach konnych (Ustawa) jest jedna Komisja Odwoławcza działająca przy PKWK oraz tyle komisji technicznych, ile działających w danym sezonie torów wyścigowych, których organizatorzy zaplanowali organizację dni wyścigowych. Oczywiście osoby z poszczególnych komisji technicznych mogą być członkami więcej niż jednej komisji i uczestniczyć w pracach na różnych torach i dla różnych organizatorów.

Czym różnią się obydwie Komisje?

Komisja techniczna sprawuje nadzór nad prawidłowym i regulaminowym przeprowadzeniem gonitw w danym dniu na danym torze wyścigowym. Będąc powoływana na podstawie Ustawy, posiada jasno i wyraźnie sprecyzowane zadania określone w § 37 Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie regulaminu wyścigów konnych (Regulamin), które w powiązaniu z przepisami Ustawy i Regulaminu tworzą odpowiednie narzędzia do podejmowania decyzji. Komisja techniczna m.in. ustala wynik gonitwy, rozstrzyga protesty, orzeka w sprawach przewinień dyscyplinarnych, orzeka o zdyskwalifikowaniu konia, ustala, czy koń lub jeździec może brać udział w gonitwie, może również zabronić udziału poszczególnych koni w gonitwie, w szczególności z uwagi na bezpieczeństwo uczestników wyścigu i inne.

Komisja Odwoławcza (jako instancja wyższa) jest odpowiedzialna za podjęcie decyzji i wydanie orzeczenia na podstawie odwołania złożonego przez uprawnioną osobę, która czuje się pokrzywdzona decyzją KT (a będzie to np. nieuwzględnienie protestu, przesunięcie, dyskwalifikacja lub też nałożenie kary). W przeciwieństwie do sędziów z KT, trudno znaleźć w obowiązujących przepisach wyraźne wskazanie w jakim zakresie sędziowie z KO mogą się poruszać. Ale posługując się art. 26 ust. 6 Ustawy „W postępowaniu dyscyplinarnym przed komisją techniczną i komisją odwoławczą stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia”  oraz przepisem § 40 ust. 2 Regulaminu „Komisja odwoławcza rozpatruje odwołania od orzeczeń komisji technicznej w sprawach określonych w regulaminie wyścigów konnych” sposób oraz zakres postępowania sędziów KO jest jaśniejszy.

 Jak zostać sędzią wyścigowym wchodzącym w skład jednej z Komisji?

Artykuł 21e Ustawy wylicza wymogi jakie musi spełnić osoba, aby przyznana jej została licencja sędziego:

  • posiada uprawnienia do pełnienia funkcji sędziego wyścigowego nadane przez Prezesa na czas nieokreślony po zdaniu egzaminu ze znajomości przepisów dotyczących wyścigów konnych przed komisją egzaminacyjną powołaną przez Prezesa;
  • posiada co najmniej wykształcenie średnie lub średnie branżowe albo przed dniem 1 września 2001 r. pełniła funkcję sędziego wyścigowego przez okres co najmniej 3 lat;
  • zdała egzamin ze znajomości przepisów o wyścigach konnych przed komisją powołaną przez Prezesa – w przypadku licencji na pełnienie funkcji sędziego;
  • nie została skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo określone w art. 35 ust. 1 i 2, wykroczenie określone w art. 37 ust. 1 i 2 lub art. 37b ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt lub przestępstwo przeciwko mieniu określone w Kodeksie karnym lub przestępstwo określone w art. 228–230a, art. 250, art. 296a lub art. 296b tego kodeksu;
  • nie została pozbawiona prawa trenowania, dosiadania (powożenia) koni lub pełnienia funkcji sędziego wyścigowego prawomocnym orzeczeniem wymierzającym taką karę dyscyplinarną.

O ile większość powyższych informacji jest jasna, o tyle warto zatrzymać się przy zapisie dotyczącym „nie została skazana prawomocnym wyrokiem za (…)”. Wczytując się w poszczególne artykuły wymienionych artykułów i ustaw, których dotyczą dowiadujemy się, że każdy kto naruszył poniższe przepisy i został skazany prawomocnym wyrokiem z:

  • art. 35 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie zwierząt dotyczący „Odpowiedzialności karnej za zabijanie, uśmiercanie lub dokonywanie uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad zwierzęciem”;
  • 37 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie zwierząt dotyczący „Odpowiedzialności karnej za naruszenie nakazów lub zakazów ustawy o ochronie zwierząt”;
  • 37b ustawy o ochronie zwierząt dotyczący „Odpowiedzialności karnej przewoźnika zwierząt albo niewypełnianiu obowiązków opiekuna lub operatora punktu gromadzenia zwierząt”;
  • 228 kodeksu karnego dotyczący „Łapownictwa osoby pełniącej funkcję publiczną”;
  • 229 kodeksu karnego dotyczący „Przekupstwa”;
  • 230a kodeksu karnego dotyczący „Płatnej czynnej protekcji”;
  • 250 kodeksu karnego dotyczący „Bezprawnego wywierania wpływu na sposób głosowania osoby uprawnionej”;
  • 296a kodeksu karnego dotyczący „Łapownictwa osoby na stanowisku kierowniczym”;
  • 296b kodeksu karnego dotyczący „Przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu”.

nie może uzyskać licencji na pełnienie funkcji sędziego, nie tylko aspirując do składu jednej z Komisji.

Należy zwrócić uwagę na fakt, że art. 296b kodeksu karnego został uchylony z dniem 16 października 2010 r., co nie oznacza, że czyn nim objęty nie jest już karalny. Jego odpowiednik zawarty jest w art. 46 ustawy o sporcie.

Po spełnieniu powyższych wymogów, każdy kto uzyskał licencję sędziowską musi jeszcze poczekać na decyzję członków Rady PKWK. To oni mają w zakresie swoich uprawnień (art. 8 ust. 4 pkt. 3 Ustawy) wnioskowanie o powołanie (i odwołanie) sędziów. Zakładając, że są kompetentnymi osobami, reprezentującymi środowisko wyścigowe, wybór kandydatów przez Radę będzie wyznacznikiem prawidłowości nie tylko działania komisji czy poszczególnych sędziów, ale przede wszystkim będzie rzutował na jakość rozgrywanych gonitw.

Jak to jest być sędzią?

Niewątpliwie jest to swego rodzaju nobilitacja – bierze się udział w kształtowaniu czegoś wyjątkowego, ale jednocześnie ponosi się olbrzymią odpowiedzialność m.in. o konsekwencjach w wymiarze finansowym oraz wizerunkowym. To od komisji będzie zależeć czy właściciel/trener/jeździec wygra 100.000 PLN, czy „tylko” 40.000 PLN. Czy „Iksiński” wyjdzie do dekoracji w najważniejszej gonitwie sezonu czy nie. Głównie pożądaną cechą związaną z byciem sędzią w komisji technicznej lub Odwoławczej jest tzw. doświadczenie i związana z tym umiejętność prawidłowej interpretacji stwierdzonych nieregulaminowych zdarzeń oraz, gdy będzie taka konieczność, zastosowaniem odpowiednich przepisów. Każdy „nowicjusz” po zdanym egzaminie i uzyskaniu licencji jest pełnoprawnym członkiem składu sędziowskiego. I tu zaczynają się schody – okazuje się, że czym innym jest oglądanie (i komentowanie) gonitwy z trybuny czy w domowym zaciszu przed monitorem, a czym innym praca w komisji. Często zdarza się, że jednocześnie z rozpatrzeniem protestu należy podjąć decyzję dotyczącą kolejnej gonitwy, która ma być rozegrana (np. zmiana jeźdźca, czy konieczność sprawdzenia prawidłowości kucia). Składy sędziowskie to minimum trzech sędziów (§ 38 ust. 1 Regulaminu) z przewodniczącym lub jego zastępcą i w chwilach spornych każdy będzie próbował przekonać kolegów do swoich racji. A im więcej osób (składy komisji są często pięcioosobowe) tym więcej punktów widzenia, a to z kolei wydłuża czas na podjęcie decyzji, którego w dniu wyścigowym jest niewiele. Teoretycznie zaplanowane przerwy 30-minutowe między wyścigami to dużo, ale każdy kto spędził chociaż jeden sezon w KT wie, że tego czasu często brakuje. Sędziowie w dniu wyścigowym przy sytuacjach spornych mają tak naprawdę ok 15-20 minut na podjęcie decyzji. I nie chodzi tu tylko o wypłaty dla graczy, ale również o to, że zwycięstwo lub jego brak u danego jeźdźca może mieć wpływ na wagę jaką poniesie koń przez niego dosiadany w następnej gonitwie. Tłumaczenie, że przepisy nie regulują czasu na podjęcie decyzji jest błędem i świadczy o dużym niezrozumieniu materii wyścigowej. Na marginesie przepisy nie regulują również, że konie na padoku do prezentacji przed wyścigiem mają chodzić po owalu….a jednak chodzą. Świat wyścigowy poza granicami, którym tak często się podpieramy, ma dokładnie te same dylematy – w 2010 roku zanim sędziowie

we Francji zatwierdzili zwycięstwo konia Workforce (GB) w Qatar Prix de l’Arc de Triomphe obradowali 40 minut. W 2019 roku – amerykańscy sędziowie potrzebowali 22 minut, aby podjąć decyzję o dyskwalifikacji z pierwszego miejsca konia Maximum Security (USA) w Kentucky Derby. Nie chcę odnosić się do tego czy były to właściwe decyzje, a jedynie wskazać na problem dotyczący czasu w podejmowaniu decyzji. Trochę inaczej ma się sprawa w KO, która ma ustawowo 5 dni na rozpatrzenie odwołania i wydanie orzeczenia.

W zestawieniu poniżej liczba orzeczeń wydanych przez sędziów KT i KO w Polsce za ostatnie osiem lat:

Tor 2014 2015 2016 2017 2018 2019 2020 2021
Warszawa 152 118 212 172 168 248 248 240
Wrocław 57 39 64 54 66 42 43 24
Sopot 26 31 18 24 19 9 24
235 188 294 250 253 290 300 288
Komisja Odwoławcza 44 37 42 18 12 23 31 24

Liczby pokazują, że jest co robić w trakcie sezonu wyścigowego. W 2021 roku rozegrano łącznie 67 dni wyścigowych na trzech torach, a to wskazuje że średnio w każdy mityng wydawano 4 orzeczenia. To z kolei wiązało się z przeprowadzeniem czynności wyjaśniających polegających na zapoznaniu się z dokumentacją, przesłuchaniem obwinionego i świadków. Jeśli ktoś złożył protest (32 protesty w 2021 roku), w postępowaniu wyjaśniającym trzeba było zazwyczaj wysłuchać minimum dwie osoby do każdej sprawy. Ze wszystkich czynności należało sporządzić protokół, podpisać i wydać orzeczenie. Sprawy się komplikują, kiedy dochodzi kwestia pozytywnej próby na zawartość substancji zabronionych. Z założenia są to sprawy bardzo trudne, gdzie dodatkowo należy zabezpieczyć się w oficjalne tłumaczenie dokumentów otrzymywanych z laboratoriów, powiadomić zainteresowane osoby o wynikach, dostarczyć dokumenty, dobrze jest posiadać opinię biegłych w zakresie działania danej substancji. Do tego dochodzi czas (właściwe jego brak) na oficjalne przesyłanie dokumentacji pomiędzy stronami.

Zwracam uwagę, że sędziowie muszą znać nie tylko przepisy Regulaminu, ale w pierwszej kolejności przepisy aktu nadrzędnego – Ustawy (gdzie zawarte są m.in. informacje o karach), regulaminy organizatorów – gdzie są m.in. informacje o liczbie dopuszczonych koni do udziału w jednej gonitwie czy podane terminy zapisów i wycofań. W trakcie prac okazuje się, że pomocne będą również m.in. Ustawa o zwalczaniu dopingu w sporcie, Ustawa o ochronie zwierząt, czy Regulamin Polskiej Księgi Stadnej w połączeniu z Ustawą o identyfikacji zwierząt. Umiejętność szybkiego i regulaminowego reagowania na stwierdzone nieprawidłowości (np. błąd w wadze czy złe przydzielenie konia do danej grupy) będą dodatkowym atutem każdego sędziego, ale żeby to wiedzieć, trzeba wiedzieć gdzie szukać.

Często sędziowie spotykają się z zarzutami odnośnie swojej pracy – że czegoś nie zauważyli, że nigdy nie byli uczestnikami wyścigów i w związku z tym nie mają pojęcia o sędziowaniu, albo że są negatywnie nastawieni lub wręcz przeciwnie, że kogoś faworyzują. Niestety „wchodząc” w skład osób odpowiedzialnych za kształt gonitw należy liczyć się z takimi osądami – co jest światowym trendem. Ważnym jest aby wszystkie swoje animozje zostawić za drzwiami pokoju sędziowskiego. To zdecydowanie pomaga, aczkolwiek nie gwarantuje, że będzie się obiektywnym i co najważniejsze bezstronnym. O tym przekonają się współpracownicy…, a po orzeczeniach również jeźdźcy, trenerzy i właściciele. Co do kwestii braku doświadczenia w praktycznym podejściu do wyścigów czyli uczestnictwa w nich wcześniej jako jeździec czy trener, zdecydowanie łatwiej pracuje się jak człowiek nie jest „skażony” praktyką, w wyniku której wszystko da się wytłumaczyć. Przeglądając składy osób powołanych jako sędziów pracujących przy Grand Prix F1 czy MotoGP nie znalazłem ani jednego nazwiska, które wskazywałoby, aby ktoś kiedyś był kierowcą wyścigowym. Czy to oznacza, że nie potrafią oni podjąć trafnej decyzji? Problem z sędziami wyścigowymi (nie tylko w Polsce) jest zupełnie inny – brak jest osób, które chciałyby podjąć się tego zadania – ukończyć kurs, zdać egzamin, sędziować i dalej się kształcić. Wynika to z braku zainteresowania nowych osób tą specyficzną dziedziną, jaką są wyścigi konne. Pojawiające się w trakcie pracy dodatkowe problemy techniczne (brak łączności z poszczególnymi stanowiskami, brak papieru do drukarki, kamerzysta który zapomniał nastawić ostrość rejestrując przebieg gonitwy, itd), czy spotykany w social mediach wszechobecny hejt nie stanowią zachęty – wręcz przeciwnie. Zachętę powinna stanowić kwestia finansowa, a tak nie jest. W Polsce wszyscy są zawodowcami i otrzymują za pracę wynagrodzenie, praktycznie niezależnie od doświadczenia. W innych krajach jest jeden / dwóch sędziów zawodowych (otrzymujący wynagrodzenie od właściwych im władz), a pozostali są wolontariuszami z odpowiednią praktyką.

Kolejna sprawa to składy sędziowskie – jeżeli przewodniczący nie będzie potrafił ułożyć sobie pracy, tolerując zajmowanie się przez kogoś sprawami zupełnie nieistotnymi lub wręcz noszącymi znamiona działania przeciwko komisjom, wówczas będzie to rzutować na całość wykonywanej pracy. Niestety osoby, które garną się do tej funkcji mają mało doświadczenia i traktują to wyłącznie jako nobilitacja. Natomiast nie przekłada się to na odpowiedzialność i zobowiązanie. Publikowanie na portalach społecznościowych przez sędziego zdjęć pobranego materiału biologicznego, to lekka przesada. Praca w dniu wyścigowym wymaga olbrzymiego skupienia, zaangażowania i przede wszystkim odpowiedniego przygotowania. Mowa tu nie tylko o znajomości przepisów ale również o wiedzy tzw. ogólnej. Trzeba wiedzieć dlaczego koń IV grupy zajął ostatnie miejsce w gonitwie pozagrupowej, a dwa tygodnie później wygrywa IV grupę dowolnie. Przebywając w pokoju sędziowskim sześć godzin dziennie, przesłuchując zainteresowane osoby należy być bardzo wyczulonym na próby wprowadzenia w błąd, czy też zwykłe kłamanie do czego „mają prawo” osoby przesłuchiwane. Ale to od sędziów będzie zależało wyłowienie z tego wszystkiego sensu i prawdy, a następnie wydanie sprawiedliwej decyzji. Trzeba pamiętać, że praca w komisjach to praca zespołowa, gdzie sędziowie muszą się uzupełniać. W przeciwnym wypadku bycie indywidualistą może zakończyć się katastrofą.

J. Kasprzak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.